Forum DDN - Drogowskazy do Nieba.
  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Autor Wiadomość
Admin_DDN
 Tytuł: MAMA, MACIERZYŃSTWO - JAKIE TO PROSTE I OCZYWISTE!
PostNapisane: 10 mar 2015, o 19:58 
Offline
1000p
1000p
Postów: 6537
Skąd: Polska
MAMA, MACIERZYŃSTWO - JAKIE TO PROSTE I OCZYWISTE!

Miałam już wtedy troje odchowanych dzieci: 12, 8 i 7lat.
Mąż był zainteresowany inną kobietą, pił.
Zdecydowaliśmy się na rozwód, gdy nieoczekiwanie został poczęty Mareczek.
Stało się to w dramatycznych okolicznościach.
Mąż wrócił do domu pijany i - po prostu - zgwałcił mnie.
Kiedy zorientowałam się, że jestem w ciąży, popadłam w rozpacz.
Zupełnie nie wiedziałam, co zrobić: sprawa rozwodowa w toku, koleżanki w pracy i rodzina znając moją sytuację szczerze mi współczuli i podtrzymywali mnie w przekonaniu o konieczności zerwania z mężem.
Tymczasem, nagle - ciąża!
Przecież nie mogę nikomu tłumaczyć, jak do tego doszło!
Dodatkowo ogromnie niepokoił mnie fakt, iż mąż był wówczas w stanie nietrzeźwym, pił często i dużo.
Jak odbije się to na dziecku?
Czy nie będzie upośledzone?
Wreszcie jak sobie dam radę sama z nowymi obowiązkami?
Czułam się ogromnie osamotniona, opuszczona i tak bardzo słaba i zagubiona.
Bałam się z kimkolwiek podzielić swoim ciężarem.
Nie chciałam, aby mnie namawiano do przerwania tej ciąży - bo przecież wszystkie okoliczności przemawiały za takim rozwiązaniem - przeczuwałam, że nie mam wystarczająco dużo sił i odwagi, aby się oprzeć namowom.
Obawiałam się zwierzyć nawet swojej ukochanej Matce, która zawsze była moją podporą w trudnościach życia, przed którą nie miałam żadnych tajemnic, która była moim najlepszym Przyjacielem i Opiekunem - właśnie dlatego, że chyba też nie umiałaby znaleźć innego rozwiązania.

Ostatecznie zwróciłam się do Boga, prosząc Go, aby mnie nie opuszczał.
Miałam „nadzieję”, że może ta ciąża się nie utrzyma i sytuacja sama się „rozwiąże”.
Prosiłam o siły, o to żeby nie dopuścił do najgorszego przecież widzi, jaka jestem słaba!

Udałam się także do spowiedzi.
Powiedziałam księdzu o swoim niepokoju o zdrowie dziecka.
Usiłował dodać mi otuchy.
Tłumaczył, że jeżeli ja nie piję, to dziecko może urodzi się zdrowe, żeby zaufać Bogu.
Rzeczywiście tylko to jedno mi pozostało.
Tak mało i tak dużo!
Żyłam jak w letargu.
Czekałam aż minie czwarty miesiąc i „zabieg” nie będzie już możliwy.
Wtedy żadne naciski otoczenia nie będą dla mnie groźne.

Jedyną osobą, której zdecydowałam się powiedzieć o dziecku, była piastunka moich starszych dzieci – pani Józefina.
Była to osoba, która parę lat wcześniej odpowiedziała na moje ogłoszenie w prasie i zgodziła się opiekować dziećmi podczas mojej pracy.
Okazała się człowiekiem dużego formatu.
Została niemal członkiem rodziny, dzieci mówiły do niej „babciu”, a sąsiedzi myśleli, że to moja matka, gdyż tak troszczyła się o mnie.
Jej właśnie odważyłam się powiedzieć, że jestem w ciąży.
Odpowiedzi pani Józefiny nie zapomnę nigdy:
Niech się pani nie martwi - wychowałyśmy trójkę, wychowamy i czwarte.
Tylko tyle - jakie to proste i oczywiste!
Te słowa stały się punktem zwrotnym w mojej sytuacji.
Przestałam się bać.
Zaczęłam żyć nadzieją, myśleć o przyszłości.
Wkrótce minęły 4 miesiące.
Poczułam ruchy dziecka.
Postanowiłam powiedzieć o swoim stanie otoczeniu.
Tak jak przypuszczałam, rozpoczęła się burza.
Wszyscy napadali na mnie nalegając, radząc i „dobrze życząc”, żeby przerwać tę ciążę - ale byliśmy już bezpieczni - było za późno.

Mój mąż dostał furii:
Jak ty sobie to wyobrażasz?
Co ludzie powiedzą?
Będą mnie mieli za idiotę, tu rozwód, a tu ciąża!
To dziecko nie może się urodzić.
W każdym razie ja umywam od tego ręce - sama chciałaś, sama będziesz chować!
Już wiedziałam, że tak będzie, ale nie bałam się.
Było mi tylko bardzo smutno.
Mijał czas.
Sprawę rozwodową trzeba było zawiesi żeby się nie ośmieszać przed sądem.
Otoczenie jakoś ucichło, ja czekałam z niecierpliwością na rozwiązanie.

Któregoś dnia mąż kupił zielony kombinezonik dla dziecka - oniemiałam.
Potem zaczął kompletować ubranka i kaftaniki, kupił też łóżeczko i wózek.
Dla mnie nadal był opryskliwy, ale w stosunku do dziecka znikła niechęć, a wkrótce pojawiła się nawet życzliwość.
Kiedy urodził się Marek ojciec oszalał.
To było jego „jedyne”, ukochane, najukochańsze dziecko.
Biegły lata, Marek rósł.
Życie naszej rodziny układało się różnie, ale przeważnie niewesoło.
Mąż nadal pił, urządzał awantury, nie był mi wiemy.
Do kościoła nie chodził, a nawet wyśmiewał nasze praktyki religijne.
Ale Marek mógł z nim zrobić wszystko.
Tak naprawdę to tylko z nim się liczył.
Z nim też zaczął chodzić na niedzielne msze święte.
Marek mądrzał.
Stał się dzieckiem wrażliwym i głęboko wierzącym.
Był ministrantem, dużo się modlił.
W czasie pijackich awantur ojca - odmawiał pod kołdrą różaniec.
Pod koniec szkoły podstawowej przyłączył się do ruchu oazowego.
Niewierzący ojciec był jego wielką troską, ale rozmowy i dyskusje na tematy religijne były bardzo burzliwe i kończyły się źle.
A jednak trzy lata temu, po głęboko przeżytych rekolekcjach, mąż się nawrócił; przystąpił do spowiedzi, u której nie był od 30 lat.
Dzisiaj jest człowiekiem wierzącym i praktykującym.
Przestał pić.
Kocha nas.
Marek należy do wspólnoty, w której zajmuje się dziećmi z zaniedbanych środowisk (w czym pomaga mu ojciec).
Wszędzie stara się być świadkiem Chrystusa, głosząc:
Jezus jest moim Panem.
W tym roku skończył studia i po pięknie przeżytym narzeczeństwie ożenił się.
Swoją żonę poznał przed 7 laty w oazie.
Teraz razem działają we wspólnocie u karmelitów.
Trudno mi wyrazić słowami, co czuję.
Jestem przekonana, że Marek jest wielkim darem Boga dla naszej rodziny, i nie przestaję dziękować Ojcu Niebieskiemu za niego, za to, że wtedy, przed laty, uchronił mnie przed wielkim nieszczęściem, że strzegł mnie w chwilach mojej słabości, kiedy sytuacja zdawała się mnie przerastać.



Autor nieznany – zebrał ks. Antoni Wac

_________________
+ Z Bogiem i Maryją.


Góra   
  Zobacz profil Wyślij e-mail      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  


Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Czytając to Forum DDN, wyrażam swoją Miłość do Maryi i Jezusa Chrystusa, wierząc w Jego Wszechmoc i Miłosierdzie.

"Od Prawdy zależy przyszłość naszej Ojczyzny" - święty Jan Paweł II


Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy Jezu Ufam Tobie!

+ Ewangelia na każdy dzień     + Pismo Święte     + Katechizm Kościoła Katolickiego     + Portal Radio Maryja     + Słuchaj Radia Maryja, przez internet   
Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka cookies. ;   Polityka prywatności.